Tani kask terenowy, czy ma rację bytu? Alwina TN8686

Czy jazda w terenie, jest możliwa z kaskiem który nie kosztuje nawet 150 złotych? Dziś się o tym przekonamy, ponieważ tak się składa, że dostałem do testu kask Alwina TN8686 w kolorze biało-czarnym.

Wygląd.

Na półce wygląda dość ciekawie, a mogę nawet powiedzieć, że z daleka stojąc obok profesjonalnych kasków FOXa, nie wyróżnia się zbytnio. Jednak lekko kiczowate malowanie, może zniechęcić wiele osób, ponieważ bardzo przypomina mi tiry z amerykańskich filmów, gdzie kierowcy jeżdżą “dziełami sztuki”, lecz nie wszystkie robią pozytywne wrażenie, niektóre są przesadzone – tutaj otrzymujemy coś podobnego, równie dobrze mogłyby być to płomienie.

Jeśli weźmiemy go do ręki, automatycznie tracimy zaufanie. Po pierwsze pojedyncze szwy i syntetyczny materiał, nie robi na mnie wrażenia, mimo iż zapięcie kasku jest mikrometryczne i z pewnością bardziej bezpieczne od klasycznej klamry klipsowej. Co prawda nie będziemy raczej w czasie jazdy w terenie osiągać wysokich prędkości, więc szlif również nie będzie miał miejsca, lecz jest to moja opinia i nie chciałbym podczas wycieczki górskiej po szlakach, gdy zaliczę glebę i będę turlał się na sam dół, stracić swojej ochrony głowy, ponieważ mogę uderzyć o jakiś korzeń lub kamieniem, tracąc tym samym życie.

Parametry.

Kask sam w sobie nie należy do ciężkich, ponieważ waży zaledwie 1350g, przy różnicy +/- 50g. Można uznać to za wadę i zaletę, ponieważ co prawda większość profesjonalnych kasków, nie jest dużo cięższa, jednak sam materiał również jest dużo wytrzymalszy i bardziej zaawansowany. Jest to zwykłe tworzywo sztuczne, czyli możemy spodziewać się powłoki z grubego plastiku i wypełnienia pianką lub styropianem. Szlif co prawda nam nie grozi, jednak jeśli znajdziemy się w wyżej opisanej sytuacji, to kask może trochę załagodzi uderzenie, jednak nie na tyle byśmy mogli czuć się bezpiecznie (prawdopodobnie rozłupie się jak orzech i zostaniemy jedynie z powłoką o niskiej jakości, która również nie będzie zagłuszać wstrząsów.

W części czołowej i szczękowej, otrzymujemy system wentylacji, który wygląda nawet ciekawie, jednak nie będę się rozpisywał na jego temat, a czemu taka jest moja decyzja, wyjaśnię pod koniec samego tekstu. Wyściółka naszego garnka, jest wykonana z antyalergicznego i oddychającego materiału, co powinno pozytywnie wpłynąć na nasze odczucia i przede wszystkim, nie zaszkodzimy swoim włosom i skórze głowy, która również jest podatna na choroby.

Ogromnym plusem, jest fakt, że wyściółka jest dodatkowo odpinana i przystosowana do klasycznego prania, więc nie będzie ono dla nas problematyczne, wystarczy przecież odpiąć nasz materiał, włożyć go do pralka i wyprać, jednak zwróćmy uwagę na detergenty, lub używajmy w czasie każdej jazdy kominiarki, tak by nic nie dostawało się do naszych włosów i skóry głowy (Mój tato ma teraz problem z wypadaniem włosów i łysieniem, ponieważ przez wiele lat nie korzystał z takich dodatków jak kominiarki). Chciałbym wtrącić jeszcze jeden atut kasku, otóż posiada on regulowany daszek, dzięki czemu dopasujemy go do swojej twarzy i słońca.

Jeśli chodzi o szybkie podsumowanie, to jest to fajny kask, jeśli chcemy w pierwszej kolejności spróbować swoich sił w warunkach terenowych. Sam niestety nie mogę ocenić systemów wentylacji i jest to miejsce czemu tego nie zrobię. Po prostu mój teren jest niesamowicie wymagający, a co za tym idzie zwyczajnie boje się jechać w tym kasku i sprawdzać jego zastosowań. Któregoś razu wybiorę się na przejażdżkę po bezdrożach, a wtedy może wrócę do tego modelu i po prostu stworzę zestawienie.